TP-Link Smart Home. Wszystko jest smart, ale czy warto?

TP-Link Smart Home. Wszystko jest smart, ale czy warto?

Kategorie: Recenzje Smart Home

Data dodania: 1 listopada 2018

Wszystko i wszyscy chcą być smart.

Kamery samochodowe, opaski na nadgarstki, aparaty w telefonach reklamowane są tym, że są smart, ponieważ mają w sobie coraz więcej AI, czyli sztucznej inteligencji. Gdzie się nie obejrzysz, tam znajdziesz cokolwiek smart –  Smart Home wyskakuje nawet z lodówki – dosłownie, ponieważ przypomni Ci ona o tym, że zjadłeś masło i należy je dokupić.

Prawie rok temu napisałem wpis na bloga z recenzją produktów firmy TP-Link o Smart Home. Całą recenzję możecie zresztą przeczytać pod tym linkiem.

A z racji tego, że w domu mam od dłuższego czasu Alexę o której mogliście przeczytać już kilka razy, postanowiłem więc wrócić do testowanych przeze mnie wcześniej produktów tejże firmy, ale tym razem z bardziej rozbudowanym zestawem:

  • gniazdka HS110, które służyło mi do kontrolowania LEDów w kuchni
  • gniazdka HS100, które służyło mi do kontrolowania termowentylatora w łazience
  • żarówki LB110 do oświetlania kuchni
  • żarówki LB130 do oświetlania przedpokoju
  • żarówki LB130 do oświetlania sypialni

TP-Link Smart Home. Wszystko jest smart, ale czy warto?

Jak widzicie, zestaw jest trochę inaczej skonstruowany niżeli poprzedni w którym miałem tylko dwie żarówki i jedno gniazdko, ale taki był właśnie cel. Chciałem rozbudować swój dom, aby był bardziej smart.

Całość była sterowana przez nas za pomocą Alexy, standardowych włączników lub też z aplikacji KASA, która jest do pobrania na telefony z Androidem oraz iOS. Do jej poprawnego działania wymagane jest konto TP-Link, którego założenie nic nas nie kosztuje.

Samo sparowanie żarówek nie nastręczy żadnych problemów – wszystko jest dokładnie opisane krok po kroku w kreatorze w aplikacji KASA, jednak zobaczcie na poniższe screeny:

Po dodaniu wszystkich urządzeń do mojej sieci Wi-Fi nastąpił czas skonfigurowania tego wszystkiego z Alexą. Proces jest bardzo łatwy i został dokładnie opisany w tym artykule.

W momencie, gdy wszystko działało jak należy, nadszedł czas na to aby o tych urządzeniach zapomnieć, ponieważ mają one działać w tle. Nie muszę wiedzieć, że one tam są, że należy je zaktualizować. Mają po prostu działać. Jeżeli o to chodzi – obyło się bez żadnego problemu i do aplikacji musiałem zajrzeć tylko w momencie tworzenia scen lub dodatkowych konfiguracji.

Jednak brakuje mi jednego, bardzo ważnego produktu w portfolio producenta. Inteligentnych włączników ściennych. Jeżeli wyłączę fizycznie żarówkę – nie mam możliwości zarządzania z poziomu aplikacji. I nie można tego przeskoczyć. Albo zostawiamy na stałe włączony włącznik na ścianie i kontrolujemy za pomocą aplikacji, albo używamy tak jak zwykłe żarówki.

TP-Link Smart Home. Wszystko jest smart, ale czy warto?

Poprzednio testując ten zestaw miałem pod ręką model żarówek Lb1130, gdzie cieszyłem się, że żarówka jest wielokolorowa, natomiast z perspektywy czasu widzę, że jest to bajer zupełnie niepotrzebny w domowych zastosowaniach. Chcąc wejść do sypialni- chcę mieć światło, które nie będzie mnie raziło w oczy. Nie chcę światła czerwonego, potrzebuję mieć światło o barwie ciepłej lub zimnej. Dlatego najbardziej po długim czasie testowania polubiłem podstawowy model żarówki LB110, który posiada ściemniacz i wybór pomiędzy dwoma barwami. Nic więcej do szczęścia nie potrzebowałem.

Jak to wygląda cenowo? Za model LB130 należy zapłacić około 170 zł. Jedna żarówka, spora kwota prawda?  Natomiast za model LB110 musimy wyłożyć kwotę około 110 zł, ta cena jest jak najbardziej akceptowalna i preferowałbym zakup „biedniejszej” wersji.

Jak wygląda porównanie cenowe z innymi produktami? Weźmy na porównanie produkty IKEA. Najtańsza żarówka – koszt 50 zł, ale musimy do tego kupić ściemniacz lub bramkę, co generuje dodatkowe koszta. W przypadku TP-Linka – jest to Plug&Play, czyli żarówka łączy się od razu z siecia Wi-Fi i nie ma potrzeby kupowania dodatkowych urządzeń, aby móc nią sterować.

A co z gniazdkami? Otrzymałem dwa modele, które różnią się tym, że jedna wersja potrafi kontrolować zużycie energii. Czy jest to potrzebne? Moim zdaniem tak, ale tylko w określonych przypadkach. Dzięki temu dowiedziałem się ile prądu w ciągu 30 dni zużyły moje LEDy w kuchni. I co ciekawe – jest to kwota dosłownie groszowa. Jako średni koszt ustawiłem 55 groszy za kWh razy 3,26hWh = daje mi ~1,80 zł. Niecałe dwa złote za 30 dni oświetlania kuchni. Za łącznie ponad 254 godziny. Średnio wychodzi około 9 godzin dziennie. Czy to sporo – pozostawiam do oceny Wam, drodzy czytelnicy.

Samo używanie jest bardzo wygodne i sprowadza się również do zasady „podłącz i zapomnij”. Można sterować gniazdkiem za pomocą Alexy, aplikacji mobilnej jak i fizycznego przycisku na obudowie.

TP-Link Smart Home. Wszystko jest smart, ale czy warto?

Najbardziej boli mnie to, że te gniazdka są po prostu duże. Wprost gigantyczne. Zresztą, zobaczcie zdjęcia jak to wygląda:

Jeżeli miałbym wyposażać dom w takie gniazdka – to tylko w miejscu gdzie będą one niewidoczne, bo trochę jednak psują wygląd. Albo blokują drugie gniazdo. #potwierdzoneinfo w poprzednim wpisie.

Ceny? 130 zł za wersję z możliwością kontrolowania ilości pobieranej energii, natomiast za wersję bez tej funkcji musimy zapłacić około 110 zł. Różnica niewielka, ale czy potrzebujemy w każdym pomieszczeniu tej kontroli prądu? Wątpliwe, użyjmy tej funkcji tylko tam, gdzie jest to potrzebne.

Dobrze jednak wiedzieć, że producent podpowiada nam co możemy podłączyć do takiego gniazdka.

TP-Link Smart Home. Wszystko jest smart, ale czy warto?

I na sam koniec recenzji przypada najcięższe pytanie. Czy warto to kupić? Na plus jest to, że jest w miarę łatwo dostępne w Polsce, bo wiele sklepów ma na stanie. Nie znalazłem nic o ograniczeniu ilości urządzeń, a API jest otwarte, dzięki czemu Smart Home od TP-Link może być spięte z różnymi systemami. Nie tylko Alexą, ale też Google Home. Gdybyśmy chcieli – podłączenie pod Domoticza również jest dostępne.

Minus – trochę męczą mnie ceny. Testowany przeze mnie zestaw kosztował ponad 800 zł. A przypadkiem wyłączając światło przyciskiem – traciłem możliwość kontroli za pomocą aplikacji.

Ale.. Nie poddawajmy się! Sprawdzając stronę Amerykańskiego oddziału tej firmy są już dostępne przełączniki. Dlatego wystarczy poczekać, a w takim wypadku system będzie dla mnie kompletny i wart zainwestowania. Są także dostępne kamery, inne wersje żarówek, gniazdek, ba, nawet jest router, który jest smart i wykonuje odpowiednie akcje w przypadku podłączenia nowego urządzenia… Mam nadzieję, że te produkty pojawią się w Polsce nie długo, a nasz smart home – będzie jeszcze bardziej smart w jednym ekosystemie.